
W ŚWIECIE PEŁNYM BODŹCÓW, POWIADOMIEŃ I OBOWIĄZKÓW CORAZ TRUDNIEJ USŁYSZEĆ, CZEGO NAPRAWDĘ POTRZEBUJEMY. KUPUJEMY KOLEJNE UBRANIA, KOSMETYKI, DODATKI DO DOMU. CHCEMY CORAZ MOCNIEJ I WIĘCEJ – KOLEJNE WYJAZDY, ATRAKCJE, SŁUCHANIE PODCASTÓW, OGLĄDANIE SERIALI. CHCEMY POPRAWIĆ SOBIE HUMOR, BY “JAKOŚ PRZETRWAĆ”, ALE CZY NAPRAWDĘ NAS TO ZASILA?
Czy to, co robimy, to w jaki sposób żyjemy, jak dysponujemy środkami, na co przeznaczamy swój wolny (i cenny) czas wynika z zaspokojenia naszych prawdziwych potrzeb? A może jest tylko chwilową zachcianką, która ma pomóc w regulowaniu emocji? Potrzeby, a przyjemności – jaka jest różnica?
Potrzeby, a przyjemności
Na pierwszy rzut oka różnica między potrzebą a przyjemnością wydaje się oczywista:
Potrzeba – to coś, bez czego nie możemy funkcjonować.
Przyjemność – coś, co życie uprzyjemnia, ale nie jest niezbędne.
A jednak… w codzienności granica między nimi bywa zaskakująco cienka. I właśnie na tej granicy często podejmujemy decyzje, które finalnie kształtują nasze życie.
Potrzeby
To fundamenty, bez których nie jesteśmy w stanie żyć.
- Do potrzeb fizycznych należą podstawowe kwestie takie jak sen, pożywienie, woda, ruch czy odpoczynek. To one pozwalają ciału funkcjonować, regenerować się i utrzymywać w zdrowiu.
- Z kolei potrzeby emocjonalne i psychiczne to poczucie bezpieczeństwa, bycia widzianym i akceptowanym, potrzeba bliskości z drugim człowiekiem, przestrzeni do wyrażania siebie, sensu i przynależności.
Zaspokojenie potrzeb daje poczucie spójności, wewnętrznego spokoju, buduje trwałą jakość życia. Kiedy nasze potrzeby są regularnie zaspokajane, czujemy spokój i stabilizację. Mamy energię, by się rozwijać, budować relacje, działać i dbać o innych.
Niezaspokojenie potrzeb, prowadzi do wyczerpania, frustracji, braku sensu i często również chorób – ciała, psychiki, duszy.
Zamiast:
- Bliskości z drugim człowiekiem – siedzimy samotnie z telefonem w ręku. Potrzeba bliskości nie jest zaspokojona, a my dostarczamy sobie dopaminy w szybki i niezdrowy sposób.
- Odpoczynku, spaceru, wsłuchania się w odgłosy natury, które obniżają naturalnie poziom stresu – szukamy rozrywki, aby oderwać się od chaosu i trudności dnia codziennego.
- Zatrzymania się, wypicia spokojnie kawy z mężem – uciekamy w działanie, listy „to do”, odhaczamy kolejne aktywności.

Przyjemności
- Są szybkie i intensywne, stymulują i poprawiają nastrój tu i teraz.
- Są lekkie, dostępne na wyciągnięcie ręki i świetnie sprawdzają się jako sposób na chwilowy reset. To nowy kubek, kawa w modnej kawiarni, scrollowanie mediów społeecznościowych.
Żyjemy w świecie, który nieustannie nas bodźcuje. Ekrany, powiadomienia, dźwięki, światło, wiadomości – wszystko jest głośne, szybkie, pilne.
Układ nerwowy nie ma kiedy się wyciszyć. I coraz częściej widzę – w gabinecie, w wiadomościach od kobiet, w samej sobie – że jesteśmy po prostu przebodźcowane, przestymulowane światem zewnętrznym, a jednocześnie… odłączone od siebie.
To stan, który nazwałabym głodem dotyku. Ale nie chodzi tu o romantyzm czy czułość ze strony innych. Chodzi o najprostszy kontakt z własnym ciałem.
O przypomnienie sobie, że wciąż tu jesteśmy. Że mamy ramiona. Że nasza twarz to żywa struktura – napięta, przemęczona, spragniona troski.
Przyjemność to ważna część życia – daje radość, odpręża, wprowadza lekkość, może być źródłem inspiracji – pod warunkiem, że nie jest zamiast, tylko obok naszych prawdziwych potrzeb.
Dlaczego ignorujemy swoje potrzeby?
- Nie wiemy, czego tak naprawdę potrzebujemy. Gdy żyjemy w biegu, odcięci od siebie, zapominamy o posiłkach, o odpoczynku.
- Zostaliśmy nauczeni ignorować siebie. W dzieciństwie często słyszeliśmy „przestań narzekać”, „inni mają gorzej”, dlatego teraz jako dorośli możemy spychać swoje potrzeby na dalszy plan, a przyjemności traktować jak „nagrodę za bycie dzielnym”.
- Potrzeby konfrontują nas z niewygodną prawdą. Uświadomienie sobie prawdziwej potrzeby np. bliskości, zmiany pracy, odpoczynku bywa bolesne. Łatwiej to zagłuszyć prostym działaniem, które nie wymaga głębokiej refleksji.
- Dopamina. Nasz układ nagrody działa tak, że szybkie przyjemności jak scrollowanie, słodycze, zakupy wywołują wyrzut dopaminy, a to – uzależnia.
- Przyjemność jest szybsza, potrzeba – wymagająca. Łatwiej sięgnąć po coś, co natychmiast przyniesie nam ulgę np. telefon, czekoladę, niż zająć się tym, co naprawdę ważne, ale trudniejsze – np. odpoczynkiem, rozmową, zmianą, czymś co wymaga energii, aby coś zmienić.
Dlaczego ma to aż tak duże znaczenie?
Czasami mimo że teoretycznie „wszystko mamy” – czujemy pustkę i brak sensu. Czują to nawet najbogatsi ludzie na świecie, otoczeni ludźmi, zewnętrznym dobrobytem.
Dlaczego?
Czasami tak mocno gonimy za przyjemnościami, nie mając zaspokojonych podstawowych potrzeb.
To trochę tak jakbyśmy podlewali tylko liście rośliny, ignorując podlewanie jej korzeni.
Potrzeby, a przyjemności.
Prawdziwa zmiana, prawdziwe ukojenie, przychodzi dopiero wtedy, gdy zaczynamy siebie uważnie słuchać.

Jak odnaleźć swoje własne potrzeby?
Automasaż twarzy jest dla mnie czymś, co pomaga mi usłyszeć głos moich potrzeb. Pozwala się zatrzymać w ciągu dnia, wyciszyć, zrelaksować, daje poczucie zadbania o siebie i kontaktu ze swoim ciałem.
Automasaż to dla mnie odpowiedź na konkretne potrzeby mojego ciała, które potrzebuje rozluźnienia mięśni, powięzi, zadbania o układ limfatyczny.
Najpiękniejsze w automasażu jest to, że odpowiada na realne potrzeby, ale też jest przy tym niesamowitą przyjemnością. Może być potrzebą (gdy masz napiętą żuchwę, opuchniętą twarz czy tracisz owal), a jednocześnie przyjemnym rytuałem, który dodaje energii i poprawia nastrój.

Podsumowując
Czasem potrzeba i przyjemność idą w parze.
Ale czasem przyjemność to tylko plaster na głębszy brak.
Nie musisz rezygnować z codziennych przyjemności, ale postaraj się zadbać w pierwszej kolejności o swoje potrzeby.
Jeśli czujesz, że to, co tworzę, z Tobą rezonuje, chcesz odkrywać piękno z głębszej, bardziej świadomej perspektywy – zapraszam Cię do zapisu na mój SelfLetter. To list ode mnie, który wysyłam w co drugi czwartek o 19:00 – pełen praktycznej wiedzy o pielęgnacji, masażu, ale też refleksji nad codziennością. Na powitanie otrzymasz ode mnie Przewodnik Automasażu – jako prezent i pierwszy krok w stronę bardziej uważnej pielęgnacji. Szczegóły tutaj.
